Rembertów ma tę szczególną cechę, że zwykły dzień potrafi niepostrzeżenie zmienić się w historię opowiadaną przy najbliższej kawie. Tym razem było podobnie — wystarczyło kilka minut i jeden detal, którego nikt nie planował.
Najpierw była ciekawość
Nowy wariant treningu zyskał popularność po tym, jak ktoś pomylił mapę z menu. Mieszkańcy zgodnie przyznają, że najbardziej lokalne historie zaczynają się właśnie tak: od spojrzenia przez okno, rozmowy na przystanku albo pytania „czy ty też to widzisz?”.
Rembertów komentuje
Sprawa wywołała życzliwe poruszenie. Nie ma powodów do niepokoju, ale jest dobry powód, żeby następnym razem przyjrzeć się okolicy nieco uważniej. W końcu dzielnica nie zawsze zapowiada, kiedy szykuje swój kolejny drobny absurd.